Przesądy w religii, czyli zawartość cukru w cukrze

Przesądy w religii, czyli zawartość cukru w cukrze

napisał: Urodzony Bluźnierca
dnia 23.01.2020

Nie nadaję się chyba na spotkania w ośrodkach kultury, a takim zdaje się być ełcka biblioteka. Nie nadaję się, bo mam oczekiwania. Poszedłem tam z zamiarem zadania tylko jedynego pytania i czekałem na moment, kiedy prowadząca ogłosi czas na pytania z sali, bądź spyta, czy są jakieś pytania. Nie doczekałem się. Owszem, ludzie pytali, czy raczej wtrącali swoje trzy grosze w postaci różnych historyjek, ale robili to, przerywając zaproszonym prelegentom, dyskutantom, wchodząc im w słowo, zwyczajnie drąc gębę gdzieś z sali. Ale na boga i kurwę nędzę, toż to spotkanie ludzi na poziomie, nie jesteśmy w telewizji! Trochę kultury! Ładnie proszę.

Temat wielce dla mnie ciekawy, bo trącący irracjonalnością. Jak zrozumiałem - delegaci usankcjonowanych prawnie zabobonów będą mówić o przesądach w religii. Nie we własnej, jak mniemałem. I nie pomyliłem się.

Zaproszeni mieli być „przedstawiciele wielu różnych wyznań”, a był ksiądz rzymsko-katolicki, dwoje pastorów, nie jestem pewien - jakich i archeolog Jerzy Łapo, czyli taka średnia ta wielość. Rozpoczął pan Łapo od okraszonej pokazem slajdów, krótkiej prelekcji dotyczącej wierzeń Mazurów, czyli smaczki miejscowej historii. Ciekawe rzeczy, jednak opowiedziane jakoś bez pasji, monotonnie, jakby pan sam nudził się tym, co mówi. Musiałem się nieźle spinać, żeby w tej ciemności zachować pełnię uwagi i pozostać w rzeczywistości mnie otaczającej, a nie odlecieć w to, co mi się chwilami pojawiało pod opadającymi powiekami. Bardzo byłem dzielny i dałem radę!

Dyrektorka, archeolog, ksiądz, pastor, pastorka

Za to po zapaleniu światła pani pastor już pierwszym zdaniem mnie ubawiła. Powiedziała o sobie, że jest „przesadnie racjonalna”. Cudne, prawda? Ktoś, kto wierzy w przynajmniej jedną niewidzialną istotę rządzącą światem, uważa, że jest przesadnie racjonalny. Przy tym założeniu mój racjonalizm musi już być religijny!

Moja radość niestety nie trwała długo, bo później były już tylko oczywistości, czasami banały, psychologiczne i socjologiczne strzępki prób wyjaśnienia przyczyn powstawania i trwania przesądów. Trochę historyjek opowiadanych czasami z półuśmieszkiem lekceważenia. Nieco zakamuflowanego deprecjonowania wierzeń przedchrześcijańskich - młody pastor: „na miejscu świątyńki powstał kościół”. Dlaczego nie kościółek na miejscu świątyni? Były też próby usprawiedliwiania, pobłażliwa akceptacja dla ludowych przesądów - to ksiądz katolicki, w pobliżu wątku o zawłaszczaniu, asymilowaniu, przejmowaniu rytuałów pogańskich przez chrześcijaństwo.

Trochę się rozczarowałem. Mój narząd myślenia nie został w najmniejszym stopniu pobudzony. Omal nie popadł w letarg w oczekiwaniu na czas, kiedy wyartykułuje to jedno pytanie: czym różnią się przesądy uprawiane w ramach usankcjonowanych prawnie, aktualnie popularnych religii od przesądów ludowych i historycznych?

W zanadrzu, w którymś zakamarku kory mózgowej grupka neuronów nurzała się już w wytworzonej przez astrocyty fali wapniowej, gotowa na wysłanie sygnałów do narządu mowy, aby ewentualnie rozwinąć, doprecyzować, uprościć dla szybszego pojęcia, w czym rzecz, przykłady tego niezrozumiałego dla mnie różnicowania. W czym lepsza jest modlitwa, prośba do Boga o uzdrowienie od odczyniania uroków przez szeptuchę? W czym lepsze jest ochlapanie wodą święconą za pomocą miotełki przez księdza, czyli „poświęcenie” nowego samochodu od „opijania go” za pomocą wódki z kolegą? Skuteczność ta sama, a zabawa lepsza i koszty mniejsze. Choć z tymi kosztami to już zależy od tego, co się pije. Z drugiej strony ksiądz to też „co łaska”.

Nie wiem tego i na spotkaniu się nie dowiedziałem. A liczyłem na oświecenie, oświeconko jakieś przynajmniej. Albo zabawę erystyczno - demagogiczną. I guzik! Rozczarowany wsiadłem w auto, włączyłem Marię Peszek - Pan nie jest moim pasterzem. Podkręciłem głośność na 66, bo na 666 się nie dało i układałem sobie w głowie tekst, który, czterema palcami, bo inaczej nie umiem, właśnie wystukałem i puściłem w świat we wioskę. Globalną wioskę.

Plakat - Przesądy w religii


Spotkanie, o którym piszę to: https://www.facebook.com/events/462117511339704/


Nieśmiało zachęcam:

Podziel się, udostępnij, skrytykuj, albo złośliwie pochwal.

Więcej do czytania:


Tagi


Komentarze

Kanał RSS

Cytuję losowo


Nie jest wcale prawdą, że używamy jedynie 10 procent mózgu, ale jest prawdą, że człowiek może wieść normalne życie z niewiele ponad połową sprawnego mózgu.
Dr James Hamblin
Gdyby nasze ciało potrafiło mówić
cytatów wszystkich całe mnóstwo →

O blogu


Umysłowy refluks. Osobisty magazyn zbłąkanych myśli, wypluwek z mniemaniami, drzazg spośród zwojów, niespodziewanych zapisków i notatków. Tak widzę i słyszę (więcej zmysłów nie pamiętam) świat. Nie twierdzę, że świat taki właśnie jest, nie twierdzę, że mam rację. Dlaczego jednak miałbym zawsze zakładać, że jej nie mam? Jest to przecie racja na miarę moich możliwości i jedyna, jaką mam. We łbie. Moja mała dzielna racja wśród wielkich kiełbi.

O blogu

Pokategoryzowałem


Się integruję


Bloglovin
zBLOGowani.pl