Jeffrey Eugenides - Nowy dowód

Jeffrey Eugenides - Nowy dowód

napisał: Urodzony Bluźnierca
dnia 22.01.2019

Przeczytałem ostatnie zdanie i nie byłem całkiem pewien, czy to koniec. Przewróciłem kartkę, aby upewnić się, że druga strona jest już pusta. Poczułem jakiś niedosyt, brak, rozczarowanie, żal. Nadal nie potrafię powiedzieć, czego, dlaczego, czy na pewno.

Żadne z opowiadań nie było wyjątkowo zajmujące, wciągające. Inaczej niż powieść Middlesex. Pamiętam, że nie mogłem się doczekać, aby wrócić do lektury. Wszystkie opowiadania natomiast pozostawiały mnie z jakąś refleksją, myślą, wymuszały krótszą lub dłuższą chwilę zastanowienia. Refleksji i myśli niewartych zapisania jako samoistnych tworów, mających wartość jedynie z treścią poszczególnych opowieści, opowiastek. Zmilczę więc.

Co jednak w takim razie napisać? Może zwyczajnie nie napiszę nic. Nie muszę. Nikt się nawet nie zorientuje. Piszę, bo chcę, jeśli chcę, co chcę i kiedy chcę. Strasznie dużo tego chcenia. Powinienem się niepokoić?

Trudno mi docenić coś, co dobrze rozumiem. Intelektualnie, emocjonalnie a do tego technicznie. Eugenides sprawia, że dzieje się coś, czego do końca nie rozumiem. I nie wiem, jak to robi. Mistrz. Kiedy skończyłem czytać ostatnie, tytułowe opowiadanie, kiedy wyjąłem zakładkę i zamknąłem książkę, odłożyłem ją na stół i dopełniłem rytuału. Poprawiłem grzbiet, przycisnąłem okładki, aby się nie odchylały. Palcami wygładziłem zgięcia. Wtedy to dotarło do mnie.

Nie jestem młokosem, że pozwolę sobie użyć takiego eufemizmu, ale Eugenides przywrócił mnie chłopięctwu. Na granicy pomiędzy szpakowatością a siwizną uczyłem się z jego opowiadań lepszego rozumienia ludzi, głębszego widzenia świata. Przypominałem sobie, że życie może być zupełnie inne, niż mi się wydaje, że sprawy bywają bardziej skomplikowane, niż nasz automatycznie racjonalizujący mózg próbuje nam wmówić. I całe szczęście. Dziękuję.


Tłumaczenie: Witold Kurylak
Wydawnictwo: Sonia Draga


Nieśmiało zachęcam:

Podziel się, udostępnij, skrytykuj, albo złośliwie pochwal.

Więcej do czytania:


Tagi


Komentarze

Kanał RSS

Cytuję losowo


Doktor Fenelon skinął współczująco głową i odchylił się na oparcie pikowanego fotela, odsłaniając krucyfiks na półce za swoimi plecami. Nie był to pierwszy raz, kiedy ten krucyfiks rzucił się Patrykowi w oczy, teraz jednak zdawał się z niego drwić tą swoją genialną inwersją chwały i cierpienia, robiąc z czegoś, co budzi naturalną odrazę, centralny sens życia, nie ten przyziemny sens, jakim był coraz to głębszy namysł, ale na wskroś tajemniczy sens zbawienia świata wskutek wejścia przez Jezusa w konflikt z prawem dwa tysiące lat temu. Co to znaczy, że świat został zbawiony od grzechu? Na pewno grzechu nie jest teraz mniej. Jak zresztą tamta perwersyjna egzekucja Chrystusa mogła doprowadzić do tego zbawienia, które wedle wszelkich oznak wcale nie nastąpiło?
Edward St Aubyn
Mleko matki
cytatów wszystkich całe mnóstwo →

O blogu


Umysłowy refluks. Osobisty magazyn zbłąkanych myśli, wypluwek z mniemaniami, drzazg spośród zwojów, niespodziewanych zapisków i notatków. Tak widzę i słyszę (więcej zmysłów nie pamiętam) świat. Nie twierdzę, że świat taki właśnie jest, nie twierdzę, że mam rację. Dlaczego jednak miałbym zawsze zakładać, że jej nie mam? Jest to przecie racja na miarę moich możliwości i jedyna, jaką mam. We łbie. Moja mała dzielna racja wśród wielkich kiełbi.

O blogu

Pokategoryzowałem