Hubert Klimko-Dobrzaniecki - Preparator

Hubert Klimko-Dobrzaniecki - Preparator

napisał: Urodzony Bluźnierca
dnia 12.12.2018

Zaimponował mi. Pan Hubert mi zaimponował. Słowotokiem, od którego trudno się oderwać. Nie piszę, że nie można, bo ja mogę wszystko. Nie wiem jednak, jak ty? Zaryzykujesz tę lekturę? To ponad dwieście stron, dziesiątki, może setki trupów…

 Ta powieść to pozornie codzienność przeciętnego człowieka peerelu w pigułce. O nim i z jego punktu widzenia. A jednak z tajemnicą w tle. Tą niewiadomą, która jeszcze bardziej przykuwa uwagę do „wstępu”, który jakby nie ma końca. Nie ma w treści żadnych przesłanek ku temu, że coś się ma wydarzyć, a jednak na każdej kolejnej stronie spodziewałem się tąpnięcia. Spodziewaj się i ty!

Codzienność początku drugiej dekady dwudziestego wieku, przeciętność, zwyczajność, tylko narratorem jest ktoś o niecodziennej profesji. Narratorem, bohaterem i ojcem bohatera. Właściwie to tu jakby nie było narratora, bo książka to dialog. Pozornie monolog, ale formalnie dialog. Niewiele tu jest oczywiste i jednoznaczne.

Wiwisekcja powstawania osobowości. W przypadku bohatera bardzo szczególnej, ale co do zasady, chyba bardzo uniwersalna. W pierwszej osobie, bez analizy i wartościowania, na zimno. Klocek po klocku w procesie kształtowania osobowości. Tak powstaje człowiek.

Studium psychologiczne i socjologiczne. Pozornie osobowości patologicznych, a jednak uniwersalnych. Wydaje mi się, że sposób myślenia bohaterów tej powieści jest powszechny i dziś. Tak widzę większość wyborców jedynie słusznej partii, apologetów "Naczelnika".

Jeden z wielu cytatów, które wynotowałem w trakcie lektury:

„Moja żona siedziała w domu, wychowywała nasze dziecko i czekała na mnie, aż wrócę z pracy. Mnie to bardzo pasowało, czułem się wtedy prawdziwym mężczyzną, nie tam jakimś gnojkiem bez matury, leworęcznym jąkałą, życiowym nieudacznikiem, tylko prawdziwym facetem, który jak za dawnych czasów jest w stanie robić tak, żeby kobieta nie musiała pracować i zajęła się tym, do czego jest powołana, czyli pracą w domu, opieką nad dzieckiem i czekaniem na męża, na mnie.”

Przypomnę, bo warto utrwalić sobie w głowie to imię i nazwisko: Hubert Klimko-Dobrzaniecki. Kolejna książka w planach.


Wydawnictwo: Od deski do deski


Nieśmiało zachęcam:

Podziel się, udostępnij, skrytykuj, albo złośliwie pochwal.

Więcej do czytania:


Tagi


Komentarze

Kanał RSS

Cytuję losowo


[...] zaczął się zastanawiać, jak to było, kiedy miał tylko swoje myśli i nic więcej. Człowiek, który wpadł w język, mógł już tylko tasować zatłuszczoną talię kilku tysięcy słów, z której korzystały wcześniej miliony ludzi.
Edward St Aubyn
Mleko matki

O blogu


Umysłowy refluks. Osobisty magazyn zbłąkanych myśli, wypluwek z mniemaniami, drzazg spośród zwojów, niespodziewanych zapisków i notatków. Tak widzę i słyszę (więcej zmysłów nie pamiętam) świat. Nie twierdzę, że świat taki właśnie jest, nie twierdzę, że mam rację. Dlaczego jednak miałbym zawsze zakładać, że jej nie mam? Jest to przecie racja na miarę moich możliwości i jedyna, jaką mam. We łbie. Moja mała dzielna racja wśród wielkich kiełbi.

O blogu

Pokategoryzowałem


Się integruję


Bloglovin
zBLOGowani.pl