Andrzej Koraszewski - Ateista

Andrzej Koraszewski - Ateista

napisał: Urodzony Bluźnierca
dnia 10.03.2019

Jesteśmy ignorantami, ale religia dostarcza błędnych odpowiedzi o naturze świata, zmieniając naszą ignorancję z czynnika stymulującego, skłaniającego do szukania odpowiedzi, w umysłowe lenistwo i zadowalanie się wyjaśnieniami, które przy bliższym oglądzie okazują się nieodmiennie fałszywe.

Andrzej Koraszewski

Książka, czy może bardziej poglądy jej autora są mi bardzo bliskie. Pod wieloma częściami mógłbym się śmiało podpisać, gdybym nie czuł się zawstydzony, podpisując się pod cudzym tekstem. Poza tym, kto by uwierzył, że potrafię tak pisać? W niektórych miejscach książka obnażała braki w mojej wiedzy, gdy okazywało się, że nie znam tekstów stanowiących podstawę dla każdego starającego się zrozumieć świat człowieka. Klasykę myślenia. Już po czterdziestu stronach miałem wynotowane trzy pozycje do nadrobienia. I na tym się nie skończyło.

Wydaje mi się, że to książka, w której ateiści i agnostycy odnajdą trochę siebie, potwierdzą, może usystematyzują swoją wiedzę i spojrzenie na religie; która klarownie, pięknym językiem wyartykułowuje ich własne koślawe mniemania związane z wiarą i niewiarą. Jak choćby moje, jakżeby inaczej.

To jednak także książka, w której wierzący znajdą człowieka. Choć ateistę! To książka dla nich niebezpieczna, bo okazuje się, że ateista to nie straszny, opętany przez diabła i demony amoralny antychryst, lecz do szpiku kości człowiek. Z dylematami, rozterkami, wątpliwościami, ale i zachwytem dla świata. Myślący, analizujący, starający się być obiektywnym, ważyć sądy, rozumieć, a nie oceniać. Nie unikający jednak twardych słów i jednoznacznych twierdzeń, dotyczących szczególnie czynów, a niezbyt często ludzi.

Ludzie wiary — nie lękajcie się jednak. Ta książka to nie manifest ateistyczny i nie ma skłaniać do ateizmu. To refleksja, oby także dla was.

To opowieść o tym, jak i dlaczego można “stać się” ateistą. Niejako przy okazji łagodnie rozprawiająca się z mitem amoralności ateistów, braku duchowości, ateistycznym egoizmie i innymi podobnymi. Są w niej oczywiście także wytknięte wady (że użyję takiego eufemizmu) wszelkich religii, ich grzechy, dwulicowość i fałsz. Podane z dystansem i rozmysłem, spokojniej niż czynił to Hitchens, prościej niż Dennet, mniej naukowo niż Harris, mniej biologicznie niż Dawkins. Ale też Koraszewski nie aspiruje do miana Pierwszego Polskiego Jeźdźca. Po prostu napisał o sobie. O tym, jak widzi świat, w którym religia odgrywa niestety tak znaczącą rolę, o tym, dlaczego religia nie jest niezbędna do życia i dlaczego marzenie o życiu wiecznym jest infantylne.

To książka o uczciwym i życzliwym podejściu do ludzi. Bez podziału na religię lub taki czy inny jej brak. Książka pełna zrozumienia, także dla religijności, pełna pytań, a czasami nawet odpowiedzi.


Wydawnictwo: Stapis


Nieśmiało zachęcam:

Podziel się, udostępnij, skrytykuj, albo złośliwie pochwal.

Więcej do czytania:


Tagi


Komentarze

Kanał RSS

Cytuję losowo


Dlatego nacjonaliści atakują model rozdziału Kościoła od państwa jako zanegowanie państwa katolickiego. Ta narodowo-katolicka idea wydaje się być neopogańska, wykorzystuje bowiem religię do celów politycznych.
Ludwik Wiśniewski

O blogu


Umysłowy refluks. Osobisty magazyn zbłąkanych myśli, wypluwek z mniemaniami, drzazg spośród zwojów, niespodziewanych zapisków i notatków. Tak widzę i słyszę (więcej zmysłów nie pamiętam) świat. Nie twierdzę, że świat taki właśnie jest, nie twierdzę, że mam rację. Dlaczego jednak miałbym zawsze zakładać, że jej nie mam? Jest to przecie racja na miarę moich możliwości i jedyna, jaką mam. We łbie. Moja mała dzielna racja wśród wielkich kiełbi.

O blogu

Pokategoryzowałem


Się integruję


Bloglovin
zBLOGowani.pl