Pod obstrzałem

Pod obstrzałem

napisał: Urodzony Bluźnierca
dnia 27.04.2019

Ostrożnie wychylił głowę zza małego wybrzuszenia terenu i zlustrował najbliższą okolicę. Wie, że oni tam są. Słyszał ich, bo są niezdarni i głośni. Widzi ruch po lewej, zza pnia sosny wystaje gruby tyłek jednego z nich. Unosi broń nieznacznie ponad grunt i zgrywa muszkę ze szczerbinką na linii strzału. Nie spieszy się, poprawia kierunek biorąc poprawkę na wiatr. Zsuwa palec z kabłąka na język spustowy i strzela.

Trafia w nogę. Tamten odskakuje na drugą stronę pnia i jest teraz jeszcze lepiej widoczny. Strzela znowu dwa razy i widzi, jak coś bryzga z ramienia trzymającego broń. Jeden odstrzelony. Sprawdza, czy strzały nie zdradziły jego pozycji. Rozpętała się kanonada, ale na razie jest tu bezpieczny, niewidoczny. Nad głową latają przypadkowe kule, ale jest pewny, że nie mogą go trafić. Po prawej powinien mieć ubezpieczenie od kolegi z oddziału, więc przeczołguje się w lewo i zamiera. Czeka na tych dwóch, których zauważył, a którzy na pewno nie widzieli jego.

Są nieporadni. Biegają i skaczą szukając schronienia. Za chwilę będą w odpowiednim miejscu do odstrzelenia. Leży parę sekund i wtedy widzi, że z pnia, który go osłania z prawej, odpadają kawałki kory. Ubezpieczenie okazało się ułudą. Tak bywa, kiedy w oddziale są  amatorzy bez przeszkolenia. Przeczołguje się szybko za krzak jałowca i wtedy z lewej ktoś posyła serię w jego kierunku. Błyskawicznie się podrywa i ostrzeliwując w biegu kilkoma susami wycofuje za paletę. Pada i widzi, że trafił tego, który próbował go zdjąć. Jednego mniej. Wychyla się zza krzaka i trafia serią drugiego. Szybko wycofuje się na pozycję.

Wtedy czuje, że coś szarpnęło go za ramię. Mówili, że trafienia są bardzo bolesne, ale on ledwie to poczuł. Ogląda rękę. Faktycznie, na rękawie żółta plama większa od dwuzłotówki.

Wstaje, opuszcza broń a wolną rękę podnosi do góry. Zasady są zasadami. Trafiony odchodzi do ogrodzenia, ale potem może znowu włączyć się do walki. Każdy przecież ma trzy życia.

Pole walki

Dorosłych zabawy

Trzydziestu dorosłych, czasami dorosłych już od bardzo dawna, chłopa bawi się w żołnierzy na paintballowej arenie w małym lasku wśród rozstawionych palet i beczek. Bawi się świetnie, a przynajmniej takie wrażenie sprawiają. W każdej przerwie wiele opowieści z pola walki, analiz i ustalania, kto, kogo, gdzie widział, trafił, bądź nie, bo mu się akurat amunicja skończyła, bądź wyczerpał gaz. Tyle emocji!

Nasza bohaterska ekipa

Im dłużej trwa zabawa, tym mocniej ludzie się w nią angażują, w czym ewidentnie pomaga pita przed i w trakcie herbata z chmielu i zbożowy napój izotoniczny. Co prawda połowa nie rozumie zasad, a nie pomaga w tym też to, że zasady zmieniają się co chwilę. Zbyt wielu dowodzących, kadrze kierowniczej trudno pozbyć się przyzwyczajeń.

Bawią się i ci, którzy trafiają, jak i trafieni. Nie przeszkadzają nawet chwilowe nieporozumienia.

I czego, kurwa, strzelasz?! Przecież już cię zabiłem!

No tak. - konfunduje się martwy, podnosi i z opuszczoną głową idzie do płotu, aby odnowić życie i włączyć ponownie do gry.

Okołopaintallowo

Bawię się i ja. To mój pierwszy raz, więc jest to zwyczajnie ciekawe. Trudno mi się zaangażować, ale to z powodu charakteru. Andrzej Poniedzielski mówi o sobie, że ma „ujemny temperament”. To mistrz, a ja jestem tylko bardzo miernym czeladnikiem, ale to wystarczy, bym był postrzegany jako „sztywniak”. Jak mawia ma luba: „nie wiem, ile musisz wypić, żeby tak zacząć się bawić”. Fakt. Nie wiem, ile kiedyś wypiłem, kiedy, jak mi później opowiadali, poszedłem tańczyć i cały parkiet był mój. A na paintballu byłem trzeźwy.

Sztywniactwo nie przeszkadza mi jednak w dobrej zabawie, choć może tego nie widać na zewnątrz. Ciekawym było obserwowanie innych, słuchanie tego, co mówią. Usłyszałem na przykład diagnozę tego, dlaczego wyludniają się podlaskie wsie. Podzielę się tą mądrością. Owóż wynika to z tego, że w tym regionie dużo jest prawosławnych, a ci wprowadzają własne rządy. Interesujące łączenie władzy z religią. Uprzedzenia w tym jednym zdaniu aż wylewają się z głowy wypowiadającego. Jak wielu jest myślących w podobny sposób? Chyba sporo, sądząc po poparciu dla aktualnie rządzących i pozycji, którą ciągle ma w Polsce Kościół Katolicki.

Na koniec: paintball w Curwicy, upss, Karwicy to był fajny wyjazd i zabawa. Niewykluczone, że zrobię to kolejny raz.


Nieśmiało zachęcam:

Podziel się, udostępnij, skrytykuj, albo złośliwie pochwal.

Więcej do czytania:


Tagi


Komentarze

Kanał RSS

Cytuję losowo


Naprawdę uczę się żyć, korzystać z dnia, swobodnie, bez nieustannego planowania, bez presji różnych konieczności. Do diabła, przecież na końcu jest tylko grób, więc po co się tak gorączkować?
William Wharton
Rubio

O blogu


Umysłowy refluks. Osobisty magazyn zbłąkanych myśli, wypluwek z mniemaniami, drzazg spośród zwojów, niespodziewanych zapisków i notatków. Tak widzę i słyszę (więcej zmysłów nie pamiętam) świat. Nie twierdzę, że świat taki właśnie jest, nie twierdzę, że mam rację. Dlaczego jednak miałbym zawsze zakładać, że jej nie mam? Jest to przecie racja na miarę moich możliwości i jedyna, jaką mam. We łbie. Moja mała dzielna racja wśród wielkich kiełbi.

O blogu

Pokategoryzowałem


Się integruję


Bloglovin
zBLOGowani.pl