Body Worlds, czyli pociąg do kultury

Body Worlds, czyli pociąg do kultury

napisał: Urodzony Bluźnierca
dnia 23.02.2019

Właściwie to do Pałacu Kultury i Nauki i nie jakiś tam pociąg, ale Intercity! To ważne, bo człowiek spodziewa się, że jak kupuje bilety na pociąg, to je po prostu kupuje (przez internet nawet, taka technologizacja polskich kolei), ma i jedzie. Okazuje się, że to nie do końca takie proste i oczywiste.

Regulamin

Otóż miejcie świadomość, że przed zakupem biletów przez internet powinniście przeczytać Regulamin. I niech wam się nie zdaje, że jak raz przeczytacie, to już macie z głowy. Przy następnej podróży wypadałoby go sobie odświeżyć, bo Regulamin jest aktualizowany tak często, jak niektóre aplikacje na Androida. Ostatnio1 1 stycznia 2019, 27 grudnia 2018, 9 grudnia, 23 października itd. Na dworcach powinny wisieć plakaty z hasłem: “Bądź na bieżąco, czytaj Regulamin przynajmniej raz w miesiącu!” To zaledwie trzydzieści stron.

A co może się zdarzyć, jeśli zlekceważycie Regulamin? Może się na przykład okazać, że wasz wydrukowany w trybie oszczędnym 150dpi bilet jest nieważny, bo powinno być 300dpi (Rozdział I, §1 pkt 7, podpunkt 2). Może się okazać, że wzięcie dzieci swoich i siostry (ona też jest 500+) na wycieczkę to nie był dobry pomysł, bo szóste dziecko jedzie nielegalnie, gdyż albowiem na jedną osobę można kupić najwyżej sześć miejscówek (Rozdział II §1 pkt 7, podpunkt 1, podpunktu podpunkt a), a przecież ty także jesteś osobą. Rzekłem. Zostaliście ostrzeżeni.

W opozycji do tego warto wiedzieć, że jeśli pociąg spóźni się ponad godzinę (właściwie 60 minut, ale jeśli dobrze liczę, to chyba to samo), to macie prawo do odszkodowania (Rozdział II §5 i Rozdział IV §1). Gwoli sprawiedliwości muszę dodać, że jeśli nie trafi się jakiś oszołom służbista, to da się te nasze, wynikające z nieczytania Regulaminu, błędy skorygować dzięki uprzejmości kierownictwa i obsługi pociągu. Doświadczyliśmy. Ukłony dla pani konduktor z IC Słowacki na trasie Ełk — Białystok 16 lutego tego roku.

Do rzeczy

Wybraliśmy się zobaczyć wielki świat, wyrwać na chwilę z prowincji i doświadczyć splendoru stolicy. Celem podstawowym była “najliczniej odwiedzania na świecie wystawa naukowa” Body Worlds & The Cycle of Life"2. Trudno się dziwić, któż nie chciałby zobaczyć z bliska oskórowanych ludzkich zwłok?

Na początek małe rozczarowanie. Spodziewałem się, oczekiwałem czegoś w rodzaju materiałów, które widywałem na blogu “Patolodzy na klatce”3, a pierwszy martwy człowiek na wystawie sprawił wrażenie plastikowego. Aż zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno to już jest właściwa wystawa. Była. I wiem już, dlaczego taka właśnie.

Te spreparowane ciała nie budzą obrzydzenia, odrazy, nie sprawiają, że cofasz się o krok, kiedy przyjrzysz z bliska jakiemuś detalowi stawu kolanowego, bo to już nie są ciała, to są eksponaty. Dzięki temu dobitniej dociera do człowieka uświadomienie, że nasze ciała to skomplikowane mechanizmy, konglomerat małych fabryczek produkcji i przetwórstwa. To niesamowite, że w ogóle działa. A jak działa, dowiadujemy się, oglądając kolejne eksponaty i — tu może zmartwię niektórych — czytając opisy do nich. Warto czytać, warto wiedzieć.

Całość to podróż po ludzkim organizmie, niezwykle wciągająca lekcja biologii otwierająca oczy na ludzką fizyczność, przypominająca, a niektórych może dopiero przekonująca, że jesteśmy tylko zwierzętami. Duchowość widzę tu jedynie w tym, że wszystkie ciała zostały przez ich użytkowników dobrowolnie i świadome przekazane jeszcze za życia Instytutowi Plastynacji. Też możecie się zgłosić.

Plastynacja

To, że można na tę wystawę śmiało zabrać dziecko, zawdzięczamy technice ich przygotowania, czyli plastynacji. Wymyślił ją Gunther von Hagens. Wymyślił… Co trzeba mieć w głowie, żeby wpaść na taki pomysł? Tego się nie dowiemy, bo nie da się poddać plastynacji rozumu, a jedynie mózg, który, swoją drogą, jest wyjątkowo niepozornym organem. A jednak to właśnie on tworzy naszą osobowość, samoświadomość, indywidualność, cały świat właściwie, w niewiele ponad kilogramie tkanek.

Wróćmy do techniki plastynacji. Najpierw pozbawia się ciało krwi i wypełnia się puste przestrzenie formaliną. Ten etap to nic specjalnego, podobnie postępuje się często w USA z ciałami zmarłych w zakładach pogrzebowych. Później ciało skóruje się i oczyszcza, zupełnie jak królika na potrawkę, tylko ostrożniej i dokładniej. Tak przygotowane ciało pozbawia się następnie tkanki tłuszczowej i wody poprzez zanurzenie go w rozpuszczalniku, na przykład acetonie. Na koniec impregnuje się je próżniowo, nasączając kauczukiem silikonowym. I bam, nie mamy już ciała, a jedynie nieukształtowany eksponat. To właśnie ten ostatni etap jest odpowiedzialny za moje pierwsze wrażenie plastikowatości. Rozumiem to, inaczej się nie da. Jak ktoś chce pooglądać wnętrze człowieka w postaci nieprzetworzonej niech "idzie na medycynę". Zajęcia praktyczne z anatomii ponoć potrafią zrobić duże wrażenie.

Czy warto? Warto. Spieszcie się, Body Worlds2 będzie w PKiN tylko do 28 lutego. Z drugiej strony, w relatywnie wielkim mieście są zawsze inne rzeczy warte zobaczenia. My na przykład odwiedziliśmy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN i wystawę pajęczaków. Pewnie o tym też napiszę.


1 Najnowsza w chwili pisania tekstu wersja Regulaminu.
2 Strona wystawy, gdzie można też kupić bilety.
3 Z bloga Pauliny Łopatniuk Patolodzy na klatce.


Nieśmiało zachęcam:

Podziel się, udostępnij, skrytykuj, albo złośliwie pochwal.

Więcej do czytania:


Tagi


Komentarze

Kanał RSS

Cytuję losowo


[...] nijak nie mogłem nigdy przywyknąć do tego, że bezinteresowna wrogość jest cechą wrodzoną mojego narodu.
Wojciech Kuczok
Klapki (z zielonymi motylkami)
Ze zbioru "Obscenariusz. Wypisy z ksiąg nieczystych"

O blogu


Umysłowy refluks. Osobisty magazyn zbłąkanych myśli, wypluwek z mniemaniami, drzazg spośród zwojów, niespodziewanych zapisków i notatków. Tak widzę i słyszę (więcej zmysłów nie pamiętam) świat. Nie twierdzę, że świat taki właśnie jest, nie twierdzę, że mam rację. Dlaczego jednak miałbym zawsze zakładać, że jej nie mam? Jest to przecie racja na miarę moich możliwości i jedyna, jaką mam. We łbie. Moja mała dzielna racja wśród wielkich kiełbi.

O blogu

Pokategoryzowałem


Się integruję


Bloglovin
zBLOGowani.pl